depresja paul

Depresja – kiedy do psychiatry?

Depresja nie jest jednolitym schorzeniem, jest raczej zespołem chorób o różnym ciężarze gatunkowym – od depresji reaktywnych (jak sama nazwa wskazuje będących reakcją na trudne wydarzenia życiowe – najczęściej szeroko rozumianą utratę, ale też np. awans wiążący się ze zwiększeniem zakresu obowiązków) po tzw. depresje melancholiczne, wpływające na jakość snu, apetyt i libido.

Mało tego, depresja może mieć wiele przyczyn „pozapsychiatrycznych” (więcej na ten temat piszę w poście „Czy to aby na pewno depresja?” na blogu www.annabondyrapsychiatra.com).

Istnieją „rodzaje” depresji, których leczenie polega na podawaniu leków; w przypadku innych korzystniejsze będzie udanie się po pomoc do psychoterapeuty.

Należy też zauważyć, że depresja „lubi” iść w parze (współistnieć) z innymi schorzeniami takimi jak zaburzenia lękowe (dawniej zwane nerwicami); zdarza się też samoleczenie depresji alkoholem czy narkotykami, co może prowadzić do uzależnienia. Takie mieszane zaburzenia wymagają innego podejścia.

 

Kiedy udać się po pomoc do psychiatry?

Gdy doświadczamy nieustępującego nawet w obliczu pozytywnych zdarzeń smutku, gdy tracimy zainteresowanie i radość z dotychczasowego hobby, gdy brakuje nam energii do codziennych zadań, gdy sen nie daje odpoczynku, czy wreszcie gdy pojawia się niechęć do życia, uporczywe myśli, mogące prowadzić do próby odebrania sobie życia, należy udać się do specjalisty psychiatry.

 

Opór przed udaniem się do psychiatry jest ogromny i w pewnym stopniu zrozumiały, jeśli wziąć pod uwagę mity, jakie krążą wokół tych specjalistów i psychiatrii. Chciałabym obalić niektóre z nich.

  • Mit pierwszy – psychiatra to nie lekarz. Otóż nie. Psychiatra, jak każdy inny specjalista, ukończył studia medyczne, więc jest pełnoprawnym lekarzem.
  • Mit drugi – jeśli przyznam się do depresji, dostanę łatkę wariata; to wstyd. Nie. Jeśli przyznam się do depresji, dostanę odpowiednie leczenie (albo psychiatryczne, albo skierowanie do psychoterapeuty; najczęściej jedno i drugie), a co za tym idzie ulgę w cierpieniu.
  • Mit trzeci – psychiatra od razu wsadzi mnie do szpitala. Oczywiście, w przypadku niebezpieczeństwa samobójstwa, psychiatra wypisze skierowanie do szpitala. Jednak większość depresji da się leczyć w przychodni.
  • Mit czwarty – psychiatra i psychoterapeuta to to samo. Zdarza się, że psychiatra, po przejściu 4-letniego szkolenia, ma uprawnienia psychoterapeuty, ale jest przede wszystkim lekarzem po 6 latach studiów medycznych i 5 latach szkolenia specjalizacyjnego. Psychoterapeuta, najczęściej będący psychologiem, ukończył kurs psychoterapeutyczny.
  • Mit piąty – jeżeli pójdę do psychiatry, dowie się o tym całe miasto/cała wieś. Otóż nie. Psychiatrę, podobnie jak każdego innego lekarza, obowiązuje tajemnica lekarska. Mówi o tym między innymi Kodeks Etyki Lekarskiej i Ustawa o ochronie zdrowia psychicznego.
  • Mit szósty – depresja nie istnieje, to wymysł firm farmaceutycznych, które chcą podnieść sprzedaż leków. Depresja – niestety- jak najbardziej istnieje. O depresji pisał już Hipokrates, sam termin zaistniał w 1800 roku, a więc dużo wcześniej niż wprowadzenie na rynek leków przeciwdepresyjnych (1952 rok).
  • Mit siódmy – nie muszę iść do psychiatry; wystarczy, że wezmę lek, który pomógł mojej sąsiadce/koleżance. Nie. Każdy jest inny (wszak wszyscy lubimy być traktowni jako jedyne w swoim rodzaju jednostki). Lek psychiatra dobiera indywidualnie, biorąc pod uwagę, obok obrazu choroby, wiek pacjenta, analizując jego inne choroby i leki, które pacjent przyjmuje, a które mogą wchodzić w interakcje („kłócić się”) z lekami przeciwdepresyjnymi.
  • Mit ósmy – jak zacznę chodzić do psychiatry, to będę musiał(a) do niego chodzić do końca życia. Niekoniecznie. Jak już pisałam, większa część depresji wynika chociażby z trudnych sytuacji życiowych czy innych chorób (flagowym przykładem jest niedoczynność tarczycy) i może być jedynym epizodem w życiu.

 

Na koniec parę słów o kontakcie z psychiatrą przez Internet.

Jako psychiatra-wideokonsultant nie mogę co prawda wystawić recepty (nie zawsze jest to wszak konieczne) czy zwolnienia lekarskiego (część osób z depresją może i chce pracować), ale mogę pokierować dalszą diagnostyką (np zaproponować wykonanie badań) oraz doradzić, gdzie szukać dalej pomocy (być może nie będzie to psychiatra, ale na przykład neurolog czy endokrynolog).

Poza tym kontakt z lekarzem przez Internet daje pełną dyskrecję, większą niż oczekiwanie na swoją kolej przed gabinetem (na szczęście coraz rzadziej z napisem „psychiatra”).

Mam kontakt z osobami z każdego zakątka Polski, czasem z miejsc, gdzie dostęp do psychiatry jest utrudniony.

Do psychiatry, za pośrednictwem Internetu, mogą zgłosić się też członkowie rodziny czy przyjaciele zaniepokojeni stanem zdrowia swoich bliskich. Posłużę wtedy radą, jak dalej postępować, wyjaśnię na czym polega choroba, postaram się rozwiać wątpliwości.

Kolejną zaletą kontaktu przez Internet jest duża dostępność lekarza (kilka razy w tygodniu, o różnych porach), a zatem możliwość uzyskania szybkiego wsparcia i informacji na temat choroby.

Bardzo ważnym elementem leczenia psychiatrycznego jest psychoedukacja, zarówno pacjenta, jak i jego bliskich. Może się ona naturalnie odbyć przez Internet. Materiały psychoedukacyjne, po odbytej rozmowie, przesyłam pacjentowi w formie pliku. W formie pliku mogę też przesłać różne kwestionariusze, których wynik omawiam następnie z pacjentem.

Anna Bondyra lekarz, specjalista psychiatrii, absolwentka Akademii Medycznej w Lublinie, doświadczenie zdobywała m.in. podczas pracy w Klinikach i Oddziałach Psychiatrii w Lublinie oraz w Warszawie.

W celu rozmowy na temat depresji lub innych schorzeń z dziedziny psychiatrii z lek. Anną Bondyrą należy kliknąć poniższy link:

http://telemedi.co/pl/anna-bondyra

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>