800px-Sleeping_newborn_infant[1]

Kilka mitów na temat pielęgnacji noworodka

Zanim zostałam mamą przeczytałam mnóstwo poradników, obejrzałam sporo programów i przede wszystkim nasłuchałam się wielu rad. Muszę przyznać, że z jednej strony było to bardzo pomocne, ale z drugiej spowodowało niezły mętlik w głowie. Każda rada na swój sposób była skuteczna, ale wiele z nich bardzo się wykluczało. Jedna babcia mówiła, że małe dziecko należy bardzo grubo ubierać, druga uważała, że na spacer nie zawsze należy zabierać kocyk. Kiedy byłam w ciąży jedna ciocia zabroniła mi patrzeć w dziurkę od klucza, a druga zakazała nosić perły. Od tych wszystkich porad dosłownie można zwariować. Ja traktowałam je z przymrużeniem oka. Tak naprawdę nic nie brałam do siebie i postanowiłam polegać na własnym instynkcie. W końcu najlepszego doświadczenia nabiera się poprzez praktykę. A jak było z Wami? Też otaczałyście się wianuszkiem „życzliwych”?

W dzisiejszym poście postanowiłam obalić, lub potwierdzić kilka najbardziej powszechnych mitów. Mam nadzieję, że do tej listy Wy także coś dorzucicie.

Na pierwszy ogień idzie mit dotyczący pępowiny. Jak wiadomo kikut pępowinowy sam musi się zagoić. U jednych dzieci odbywa się to bez żadnych komplikacji, a drugich mogą pojawiać się drobne problemy. Jeżeli skóra wokół pępka nie będzie oddychała to normalnym jest, że mogą wdać się jakieś infekcje i ropne zakażenia. W tym przypadku oceną kikuta i jednocześnie najlepszą doradczynią może być położona. Podczas jej wizyt możemy poruszyć tą delikatną kwestię. Omówienia może wymagać także kąpiel dziecka, któremu kikut jeszcze nie odpadł. Tu zazwyczaj mamy do czynienia z dwoma obozami. Z jednej strony nasze mamy i babcie uważają, że kąpiel takiego maluszka jest niewskazana. A z drugiej najnowsze praktyki zezwalają na tą czynność. Jaka jest prawda? Kąpiel noworodka z kikutem jak najbardziej jest możliwa. Musimy tylko uważać, żeby za bardzo nie zamoczyć pępka. Jeśli do wanienki nalejemy małą ilość wody, i jeśli będziemy prawidłowo trzymać dziecko, to nic złego się nie stanie. A jeżeli kilka kropel spadnie na taki kikut, to wystarczy go lekko osuszyć zwykłym gazikiem.

Drugim mitem jest sposób na obcinanie paznokci. Niektóre mamy mają przed tym tak wielką tremę, że posuwają się do obgryzania paznokci u noworodków. Niestety takie posunięcie nie jest najlepszym rozwiązaniem, a może nawet doprowadzić do uszkodzenia delikatnej błony wokół dziecięcych paluszków. W skrajnych przypadkach dziecko może zarazić się od rodzica jakimiś grzybiczymi bakteriami. Wbrew pozorom obcinanie paznokci nie jest tak trudne jak mogłoby się wydawać. Wystarczy odpowiedni sprzęt i doświadczenie.

Trzeci mit dotyczy ciemieniuchy. Wokół niej rodzi się wiele różnych poglądów, niektórzy uważają nawet, że ciemieniucha jest skutkiem złej pielęgnacji. Na szczęście śmiało można obalić ten mit. Zabarwione na żółto łuski, które mogą tworzyć twardą skorupę to nic innego jak łój i złuszczony naskórek. Jest to całkiem normalne zjawisko pojawiające się praktycznie u każdego dziecka. Zazwyczaj wystarczy zwykła codzienna kąpiel, aby usunąć nadmiar łoju ze skóry głowy. Jeśli powstała skorupka jest naprawdę twarda, to możemy skorzystać ze specjalnych preparatów z apteki. Równie skuteczny będzie także domowy sposób, jakim jest natarcie skóry głowy ciepłą oliwką i delikatne wyczesanie łoju miękką szczotką.

Sprawą wartą zainteresowania będzie także omówienie kwestii czyszczenia uszu. W tym przypadku warto jest posłuchać rady bardziej doświadczonych osób. Nigdy nie powinno się czyścić uszu noworodków patyczkami przeznaczonymi dla osób dorosłych. Wybieranie woskowiny w ogóle nie jest wskazane. Ma ona właściwości ochronne, i zapobiega wielu infekcjom. Nie oznacza to jednak, że możemy zapomnieć o czyszczeniu uszu. Mycie małżowiny usznej i miejsca za uszami jest niezwykle istotne.

Na własnej skórze przekonałam się także, że maluchowi nie codziennie trzeba wcierać tony oliwek i balsamów nawilżających. Początkowo po każdej kąpieli wmasowywałam w skórę mojego synka specjalny balsam. Potem jednak szybko doszłam do wniosku, że nie jest to konieczne. Skóra mojego dziecka nigdy nie była przesuszona. Dlatego też, zamiast wcierania balsamów wybrałam specjalny nawilżający płyn po kąpieli, po którym skóra jest idealnie gładka i nawilżona.

Mitem, który wzbudza wiele rodzinnych dyskusji i wątpliwości jest także temat ubierania dziecka. Jedni rodzice wyznają zasadę, że im lżej tym lepiej, a drudzy uważają, że zbyt cienko ubrana pociecha narażona jest na różne infekcje i przeziębienia. Jaka jest prawda? Moim zdaniem trzeba znaleźć złoty środek. Oczywiście, jeśli temperatura za oknem nie przekracza piętnastu stopni to nie powinniśmy wychodzić na dwór bez czapeczki czy dodatkowego kocyka. Z drugiej strony przegrzewanie jest jeszcze gorsze niż wyziębianie. Doskonałym sposobem na sprawdzenie czy dziecku nie jest za gorąco jest dotknięcie jego karku. Jeśli będzie spocony to znak, że przesadziliśmy. Równie dobrą radą będzie ubieranie na cebulkę, wtedy w każdej chwili możemy zdjąć dodatkowy sweterek czy kurteczkę. Kwestią sporną jest także temperatura w pokoju dziecięcym. Tutaj również mamy dwa obozy. Ja podobnie jak w przypadku ubierania zawsze staram się zachować złoty środek. Regularnie wietrzę pokój syna, dbam o dobrą wilgotność i nie przegrzewam.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>