profilowe

Wywiad z Joanną Górską (blog wypaplani) na temat zdrowia i pielęgnacji dzieci

profilowe

Pani Joanno, ma Pani dwóch synów. Zdaję sobie sprawę, że każde dziecko jest inne. Czy pielęgnacja pociech się czymś różniła? Czy wręcz przeciwnie – ma Pani sprawdzone kosmetyki, które używała Pani zarówno po pierwszej, jak i drugiej ciąży?

Różnica między pielęgnacją pierwszego, a drugiego dziecka, polega na tym, że przy drugim jest się już bogatszym o wiedzę i doświadczenie. Przy pierwszym popełniałam wiele błędów, które pozwoliły mi wyciągnąć wnioski i bardziej zaufać własnej intuicji. Oczywiście mam swoje ulubione kosmetyki do pielęgnacji, które są idealnie dopasowane do potrzeb każdego członka rodziny. Niekiedy musiałam przetestować je najpierw na sobie.

Ostatnio dość popularnym tematem są szczepionki. Pojawiło się również sporo publikacji na temat szczepień. Mają one zarówno zwolenników, jak i przeciwników. Do której grupy Pani należy?

Zdecydowanie należę do grupy rodziców szczepiących dzieci. Już kiedyś udzielałam obszernego wywiadu w tym temacie i od tamtej pory moje zdanie nie uległo zmianie, a nawet przeciwnie – działania proepidemików i konsekwencje jakie ponoszą ich dzieci, potwierdzają słuszność moich decyzji i mojego zdania w tej kwestii.

Myślę, że sporo rodziców ma problem, żeby przekonać swoje dzieci do jedzenia warzyw, a one są jednym z podstawowych elementów zbilansowanej diety. Czy miała Pani taki problem? W jaki sposób przekonywała Pani swoich synów do zdrowego odżywiania? A jeśli nie musiała Pani – co by poradziła Pani innym rodzicom?

Nigdy nie musiałam specjalnie namawiać dzieci do jedzenia, a określenie ‘niejadek’ jest mi obce. I tak naprawdę nie wiem do końca na ile to moja zasługa, a na ile trafiły mi się po prostu takie egzemplarze. Dla starszego syna słodycze mogłyby nie istnieć. Będąc z nim w ciąży miałam cukrzycę ciążową i bardzo dbałam o dietę, jadłam warzywa tonami. Mam wrażenie, że zamiłowanie do warzyw w starszym synu zaszczepiłam już zatem w okresie prenatalnym. Je z chęcią szpinak, uwielbia pomidory, szczypiorek, oliwki, a nawet kiełki rzodkiewki. Z młodszym synem mogłam sobie w ciąży na więcej pozwolić, więc ten ma bardziej słodkie podniebienie, dlatego też pasuje mu inny typ warzyw – marchewki, świeże ogórki, kukurydza. Obaj bardzo lubią jeść zupy, więc i tam przemycam sporo warzyw. Gdy byli mniejsi stosowałam zasady BLW i nie zmuszałam ich do jedzenia, chciałam żeby jednak przynajmniej spróbowali zanim definitywnie odmówią. Starałam się poznać ich preferencje smakowe i niekiedy wystarczyło zmienić konsystencję lub kształt danej potrawy, aby dziecko zjadło przygotowane danie – czyli np. ogórek w całości zamiast pokrojonego, marchewka pokrojona w plasterki zamiast w kostkę itp. Kiedyś nie chcieli zjeść placków z cukinii, bo wystawało z nich ‘coś zielonego’, ale jak przy kolejnym podejściu obrałam cukinię i usmażyłam placki bez skóry, to zjedli bez zbędnych pytań i ze smakiem.

300x300-rodzic-v3

Czy Pani zdaniem nawyki żywieniowe rodziców może mieć wpływ na sposób odżywiania się dziecka w przyszłości?

Oczywiście, że tak. Dzieci obserwują nas codziennie i biorą z nas przykład, aby w przyszłości w pewnym stopniu nas naśladować. Wiedzą, że chcemy dla nich wszystkiego co najlepsze, ufają nam, dlatego powielają również nasze wybory zakupowe, jako coś im znanego i w teorii najlepszego. Jeśli zatem rodzice zdrowo się odżywiają, to jest szansa, że dzieci w przyszłości pójdą tą samą ścieżką.

Temat myślę, że bardzo aktualny – jak można chronić dziecko przed upałem?

Jest kilka rzeczy, o których należy pamiętać w czasie upału. My nie ruszamy się nigdzie bez butelki wody, nakrycia głowy, okularów przeciwsłonecznych i kremu przeciwsłonecznego. Gdy temperatura na dworze jest bardzo wysoka staramy się odkładać spacer na godziny późne popołudniowe, spędzić ten upał w basenie albo zwyczajnie zasłonić wszystkie rolety i schować się w naszej domowej jaskini. Zbyt długie przebywanie na słońcu bez odpowiedniej ochrony może prowadzić do udaru słonecznego, który niesie za sobą bardzo poważne konsekwencje, dlatego warto stosować wszelkie środki zapobiegawcze, a podczas największych upałów zachować ostrożność.

Czy widzi Pani sens w telemedycynie w kontekście matek, które nie mogą wyjść z domu, a potrzebują skontaktować się np. z pediatrą lub z innym lekarzem specjalistą?

Myślę, że telemedycyna znajdzie z powodzeniem swoje zastosowanie w pediatrii i medycynie rodzinnej. Jest to świetne rozwiązanie dla rodziców, którzy chcieliby na przykład skonsultować wyniki badań laboratoryjnych z lekarzem. Mogą w ten sposób zaoszczędzić czas na czekanie na wizytę, na stanie w kolejkach i niepotrzebne narażanie dziecka na infekcje w przychodni. Dzięki takiemu narzędziu, może wreszcie doczekamy się czasów, w których rodzice nie będą szukać porad medycznych na przypadkowych forach internetowych, a skonsultują swoje niepewności dotyczące zdrowia dziecka z fachowcem i uzyskają rzetelną informację, która pozwoli na wprowadzenie odpowiednich działań i zapewnienie bezpieczeństwa ich dziecku.

logo wypaplaniJoanna Górska – Aktywna zawodowo, mobilna, warszawska żona i mama dwóch synów, która codziennie staje na głowie, aby ratować swój idealny świat przed zagładą! Na blogu rodzice, bracia i Warszawa – najciekawsze miejsca, produkty i usługi otoczone z każdej strony dialogami. Prowadzi bloga wypaplani.pl

Rozmawiała: Marta Bąk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>