berlin-friednau-171137_1280

Wywiad z Olgą Talarską – mieszkanką Polski, która spędziła dwa lata poza granicami kraju

berlin-friednau-171137_1280

Olga, jak długo mieszkałaś na obczyźnie?

Spędziłam poza Polską 2 lata, mieszkałam w Niemczech.

Znasz dobrze język niemiecki więc myślę, że nie miałaś większego problemu w komunikowaniu się z lekarzem. Jak myślisz, czy bariera językowa może stać się przeszkodą w komunikowaniu się z lekarzem?

Mimo, że znam dobrze niemiecki, język medyczny nie był łatwy. Miałam okazję raz udać się do lekarza pierwszego kontaktu. Wcale nie łatwo było wytłumaczyć mu, co się dzieje, co potrzebuję. Nie znałam wszystkich słów, czasami pokazywałam części ciała rękami.

Mogłam swobodnie powiedzieć, że boli mnie kolano czy gardło, ale kto uczy się takich słów jak tarczyca czy dysplazja biodra? Myślę, że bariera językowa może być przeszkodą w komunikacji – w szybkim i prostym wytłumaczeniu lekarzowi, co się z Tobą dzieje. Szczególnie, gdy szybko potrzebujesz pomocy – ugryzła Cię pszczoła, a masz uczulenie lub konieczne jest podanie jakiegoś leku, a Ty musisz powiedzieć, czy nie masz uczulenia na któryś ze składników. Z pomocą przychodzą łacińskie nazwy leków i ich składników, ale je też trzeba znać.

300x300v1

Jakie zauważasz różnice między polskim, a niemieckim systemem zdrowia?

Niemiecki system zdrowia jest dużo przyjaźniejszy. Masz do wyboru, czy ubezpieczasz się poprzez państwo, czy decydujesz się to zrobić prywatnie (możesz to zrobić od określonych zarobków). Ubezpieczanie się jest jednak obowiązkowe. Czas oczekiwania na wizytę u specjalisty jest dużo krótszy. W kraju sąsiada jest też sporo bardzo dobrych lekarzy, ponieważ zarobki te są adekwatne do odpowiedzialności. Kasę chorych wybierasz samemu – jest tylko zasada, że nie można jej zmieniać zbyt często. Choć pakiet świadczeń podstawowych jest bogaty, Niemcy chętnie ubezpieczają się jeszcze dodatkowo to – np. od niezdolności do pracy.

W jaki sposób dbasz o siebie?

Robię regularne badania kontrolne np. morfologię, staram się dbać o dietę i nie zapominać o sporcie – to ważne przy siedzącym trybie życie. Raz w tygodniu jestem na basenie, ostatnio także na tańcach. Czasami czytam o zdrowiu w poradnikach czy podpytuję lekarza.

Czy uważasz, że telemedycyna może mieć sens w kontekście osób, które przebywają za granicami swojego kraju i napotykają na różne trudności np. brak znajomości języka specjalistycznego?

Telemedycyna może być pomocna, ale nie zastąpi prawdziwej wizyty u lekarza. W przypadkach pilnej konsultacji telefon do specjalisty mówiącego w Twoim języku czy porada online może być dobrym rozwiązaniem – na pierwszą konsultację. Jeśli chodzi o medycynę, jestem jednak za tradycyjnymi wizytami. Przez telefon czy skype’a lekarz nie obejrzy dobrze niepokojącej wysypki na twarzy, nie zajrzy do gardła, nie wypisze też recepty i nie zbada fizycznie. Osobom wyjeżdżającym za granicę na dłużej przyda się np. sprawdzenie, jak choroba, na którą chorują nazywa się w obecnym języku lub  spisanie nazw pokarmów czy składników, na które są uczulone. Co do telemedycyny – pozostaje też kwestia odpowiedzialności lekarzy za błędne diagnozy, wydane w ten sposób. Już dziś prywatni operatorzy medyczni zabezpieczają się odpowiednimi formułkami, udostępniając konsultacje online (m.in. że taka konsultacja nie zastąpi wizyty) i ograniczając zakres takich konsultacji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>